Strona główna  Artykuły  Forum dyskusyjne  Galerie  Kontakt  Ogłoszenia
Menu
Strona główna

Forum dyskusyjne

Galerie zdjęć
Katalog stron

Redakcja
Kontakt

Gdzie kupić?
Nasze Połoniny
Aktualności

Materiały reporterskie

Felietony

Historia

Kultura i imprezy

Sport i turystyka

Nasz dzienniczek

Na ucho

Listy


Wiadomości z Policji


Archiwum
Wyszukiwarka
Szukaj w serwisie:
Artykuły » ~ Archiwum » [Nr 8/101] Zamach na ustrzycką fontannę
Fontanna na ustrzyckim rynku wkomponowała się już na stałe w miejski pejzaż. Jest też najpopularniejszym obiektem fotografowanym przez turystów w mieście. Stanowi czasami jedyną pamiątkę z Ustrzyk, tak jak zdjęcie na Szwejkowskiej ławce w Sanoku, lub pod przemyskim niedźwiadkiem. Jest też ulubionym miejscem przesiadywania w trakcie spacerów po Ustrzykach.


Niestety okazuje się, że istnieje tajna grupa wrogów miejscowej fontanny. Ci zamachowcy niczym Al Kaida już trzykrotnie próbowali zniszczyć fontannę. Jaki jest na to sposób tego nie zdradzę, bo kolejna fala kretynów miała by gotową receptę na to jak się zabawić i uśmiać po pachy. Wygląda na to, że są to ludzie bojący się czystej wody. Przemawia za tym fakt, że jedyny który został złapany na gorącym uczynku- mieszkaniec Ustianowej - faktycznie wody unika. Delikwent ten lubi wodę, ale tą ognistą i chyba ze złości, że nie taka leje się z fontanny postanowił ją zepsuć. Za swój czyn odpowiedział przed sądem gdzie otrzymał karę 300 zł. Oczywiście jako, że ciągle jest spragniony nie pracuje, a każdą złotówkę poświęca na ulubione napoje, to grzywny nie zapłacił i nikt mu nic nie może zrobić. Był kiedyś dobry zwyczaj w sądach, że zamiast grzywny nakazywano odpracowywać wyrządzone szkody, ponadto publikowano dane takich „bohaterów” w prasie by wszyscy mogli widzieć za kogo ze swoich podatków muszą płacić. Zwyczaj ten znikł bo podobno kłóci się z ustawą o ochronie danych osobowych. Szkoda, że w demokratycznym kraju chroni się głównie dane osobowy wszelkiej maści przestępców, a często opluwa z imienia i nazwiska bogu ducha winnych ludzi.
Tuż po uruchomieniu fontanny w tym roku proceder jej niszczenia powtórzył się trzeci raz. Jak mówi dyrektor Wiesław Jasiński którego pracownicy konserwują i uruchamiają fontannę, każdorazowe czyszczenie jej po takim wybryku to koszt bliski tysiąca zł. Całe szczęście, że nie doszło do uszkodzenia systemu pomp bo wtedy za jedną zapłacić trzeba by było 11 tysięcy.


Wandale i kretyni byli, są i będą po wsze czasy, bo nie każdy ma wpojone zasady normalnego współżycia z innymi i nie każdy ma równe rozmiary tego co mieści się pod czaszką. Na dodatek coraz bardziej liberalne prawo obowiązujące w Unii z tych ludzi zrobi osoby chore, którym należy się współczucie i zapewne jakiś zasiłek, a nie kara. Więc niby dlaczego nie mają sobie zaszaleć naszym kosztem. Co pozostaje władzom, policji, ano albo postawienie strażnika lub stałe monitorowanie obiektu. To kosztuje, trudno koszt trzeba ponieść, bo bez tej fontanny było by już na rynku jakoś pusto.

Wiesław Stebnicki
Komentarze: 0 |

© 2003-2010 Nasze Połoniny - Bieszczadzkie Czasopismo Regionalne

Wykonanie i administracja strony: JWK WebStudio